Bakterie tuczą


Jemy dużo mniej, biegamy, wchodzimy na wagę i co?.. prawie bez zmian. Dlaczego nie możemy schudnąć?

bakterie tucza


Pierwsza hipoteza zakłada, że w naszej florze jelitowej znajduje się zbyt wiele bakterii wydajnie rozkładających węglowodany. Przewaga tego rodzaju bakterii w jelitach ludzi i zwierząt staje się źródłem problemów. Niektórzy dorabiają się wałeczków tłuszczu, choć wcale nie jedzą więcej niż inni, bo ich bakterie jelitowe działają bardziej efektywnie. Jak to możliwe? Z niestrawnych węglowodanów bakterie bakterie potrafią syntetyzować rozmaite kwasy tłuszczowe. Dlatego jeden banan będzie mniej tuczący niż pół czekoladowego batonika mimo, że mają tyle samo kalorii. Badania dowodzą, że flora bakteryjna osób z nadwagą wykazuje mniejszą różnorodność i że przeważają w niej określone grupy bakterii, wyspecjalizowane w metabolizowaniu węglowodanów.

Druga hipoteza - stan zapalny. We krwi osób dotkniętych takimi zaburzeniami metabolizmu jak nadwaga, cukrzyca czy wysoki poziom cholesterolu stwierdza się nieznacznie zwiększoną ilość markerów zapalnych. A co jak co, ale bakterie ze stanami zapalnymi są doskonale obeznane. Jeśli nasz zestaw bakterii pozostawia sporo do życzenia, a pożywienie jest za tłuste, zbyt wiele bakterii trafia do krwi. Nasz organizm przestawia się wówczas na funkcjonowanie w warunkach lekkiego stanu zapalnego, a w tej sytuacji trochę tłuszczowych rezerw na ciężkie czasy na pewno nie zaszkodzi. Bakteryjne substancje sygnałowe mogą "podczepić" się do wątroby albo bezpośrednio do tkanki tłuszczowej i tam wymuszają gromadzenie się tłuszczu. Ciekawy jest też ich wpływ na tarczycę - bakteryjne substancje zapalne utrudniają jej pracę, w wyniku czego powstaje mniej hormonów tarczycy. To zaś sprawia, że spalanie tłuszczów przebiega wolniej i mniej efektywnie. W odróżnieniu od poważnych infekcji, które wycieńczają organizm i powodują, że chudniemy, lekki stan zapalny przyczynia się więc do tycia. Sprawcami tego stanu są nie tylko bakterie - za inne możliwe przyczyny uznaje się zaburzenia hormonalne, nadmiar estrogenów, niedobór witaminy D, a także nadmiar glutenu w diecie, nietolerancje pokarmowe, alergie.

Hipoteza trzecia. Bakterie jelitowe wpływają na apetyt swego gospodarza. Mówiąc w uproszczeniu, ataki wilczego apetytu, które o 10 wieczorem każą nam opychać się karmelkami w czekoladzie na przemian z krakersami, niekoniecznie mają związek z naszym racjonalnym "ja". To wcale nie w mózgu, tylko w brzuchu siedzi frakcja bakterii, która głośno domaga się hamburgera, bo przez trzy dni nękaliśmy ją dietą. Bakterie wytwarzają m. in. tyrozynę i tryptofan. Te aminokwasy przekształcane są w mózgu w dopaminę i serotoninę, które są odpowiedzialne za uczucie satysfakcji, przyjemności, szczęścia.

W procesie odchudzania powinniśmy zatem zadbać o florę bakteryjną naszych jelit. To długotrwały proces, wymagający konsekwencji. Musi upłynąć trochę czasu zanim odpowiednia dieta ustalona z dietetykiem i lekarzem przyniesie trwałe rezultaty i unikniemy efektu jojo. Nie wolno ulegać zachciankom bakteryjnym. Warto również pomyśleć o probiotykach i prebiotykach. Może więc zacząć od kubeczka jogurtu probiotycznego dziennie, albo od surówki z kiszonej kapusty?



  |  
Source: Giulia Enders "Historia wewnętrzna. Jelita - najbardziej fascynujący organ naszego ciała"


Zobacz także:







Comments